Łowy burzowe 19.07.2015

  • 30 lipca 2015

19 lipca 2015 zapowiadał się na dzień, w którym Łowcy Burz z całego kraju spełnią swoje marzenia i wyjadą na spotkanie potędze matki natury. Warunki panujące tego dnia nad Polską spowodowały, że centrum Polski zostało objęte „trzecim”, najwyższym stopniem zagrożenia burzowego.

Bardzo często burze, które powstają w warunkach „drugiego” stopnia zagrożenia są burzami bardzo groźnymi. Stopień „trzeci” zapowiadał duże prawdopodobieństwo pojawienia się struktur burzowych o wręcz niszczycielskim potencjale.

Od samego rana obserwowaliśmy dane pod kątem planowanego, wieczornego wyjazdu. Na forach i grupach fascynatów meteorologii i zjawisk burzowych „wrzało” od samego rana.

-Reklama-

-

Pierwsze burze wybuchły nad Polską około godziny 13. W okolicach Krakowa w bardzo szybkim tempie powstała burza superkomórkowa, która przemieszczała się na wschód generując na swej drodze opady grady i bardzo porywisty wiatr.

Z każdą godziną zjawisk  nad Polską przebywało, lecz celem naszych łowów były burze, które miały zacząć „szaleć” nad Lubelszczyzną późnym popołudniem.

Kilka minut po 17 postanowiliśmy wyruszyć w teren. W województwie świętokrzyskim  burze przybierały na sile, organizowały się zmierzając jednocześnie w stronę południowo- zachodniej Lubelszczyzny. Tak to wyglądało na radarze. Widać, że rdzenie opadowe burz są wręcz ekstremalnie mocne. Formacje te z pewnością generowały opady dużego gradu i niszczące porywy wiatru.

Za cel obraliśmy lotnisko w Radawcu oddalone kilkanaście kilometrów na zachód od Lublina. Burza ta wciąż się wzmacniała. Wszystko wskazywało na to, że uderzy w Lublin z wielkim impetem.

 

Lotnisko w Radawcu cechuje się świetnym widokiem na zachód   i południowy – zachód. Wydawało się idealnym miejscem na uwiecznienie nadchodzącego spektaklu.

 

„Burze nie lubią Lublina”. Ileż to zdanie razy padło już z ust każdego fascynata tych zjawisk mieszkającego w naszym mieście. Powiedzenie to „zadziałało” również i w tym przypadku. Potężne superkomórki zgasły przed samym Lublinem i generowały tylko wyładowania dodatnie.  Burze zawierające rotujące prądy  z pogranicza południowo- zachodniej części Mazowsza poszły dalej przez Ryki  i okolice powodując znaczne szkody na swej drodze. Dlatego nie udało nam się nic złapać.

 

Postanowiliśmy pozostać w Radawcu, podzielić się wiedzą i spostrzeżeniami.

Burze, które uciekły nam na północ, jak się okazało wyrządziła mnóstwo szkód. Była bardzo groźna. My natomiast musieliśmy podjąć decyzję, która formacja będzie naszym kolejnym celem. Do wyboru mieliśmy dwie opcje.

1) Zmierzać na północne krańce województwa w celu uchwycenia południowej części potężnego (niszczycielskiego) układu MCS  z linią szkwału zmierzającego przez Mazowsze na wschód. Do układu tego od strony południowej wciąż „dobudowywały się” nowe burze. Szansa, że układ te będzie uchwytny z północnych rejonów województwa była spora.

2) Za cel dalszych „łowów” mogliśmy obrać dwie burze „budujące się” na Ziemi Kieleckiej. Burze te zmierzały w naszą stronę, lecz istniało spore ryzyko, że potężny układ z nad Mazowsza „odbierze im” warunki powodując, że burze te nie dojdą do naszego punktu obserwacji.

Na łowach zawsze najtrudniejsza jest decyzja „co robić dalej?”. Nie jesteśmy zwolennikami fotografowania dużych układów burzowych. Olbrzymi deszcz, wiatr, dobra organizacja chmur i prędkość układu utrudniają wykonanie dobrych zdjęć. Dodatkowo od zaprzyjaźnionych redaktorów portalu Lublin112.pl otrzymaliśmy telefon  z  informacją, że burza, która uciekła nam na północ powaliła wiele drzew na trasie DK17 Lublin –  Warszawa, przez co trasa ta jest nie przejezdna. Za kolejny cel tego wieczoru obraliśmy burzę, która zmierzała na północną Lubelszczyznę z okolic Kielc i Radomia.  Szybkie foty pięknych widoczków w Radawcu i ruszamy w drogę. Na poniższym zdjęciu widzimy:

  • w lewej części kowadło burzy, na którą zapolujemy w dalszej części
  • w prawej kowadło burzowe wielkiego układu MCS znad Mazowsza i północno-zachodniej Lubelszczyzny
  • pod zachodzącym słońcem zauważyliśmy piętrzące się kolejne chmury kłębiaste. Jak widać na kolejnym zdjęciu, czasem na łowach i teleobiektyw może się przydać 🙂

Rozległe kowadła burzowe burz na zachód od Radawca 🙂

Nie ma czasu na podziwianie widoków.

Kierunek: Lubartów i okolice.  Cel: burza, która w chwili obecnej znajdowała się nad Radomiem.

 

Przed nami około 30 km. Wyścig z czasem. Jadąc przez Lublin na wylot w stronę Lubartowa mogliśmy obserwować, jak dwóch motocyklistów na tzw. „ścigaczach” zmaga się z mokrą nawierzchnią. Opony typu „slick” to nie jest dobry pomysł na mokrą nawierzchnię. Zmierzając w stronę Lubartowa dostrzegaliśmy pięknie skłębioną komórkę, która zbliżała się do nas od zachodu. Do obwodnicy Lubartowa dotarliśmy w okolicach 21.20. Nie było czasu na szukanie „idealnego miejsca”. Auto zostało w zatoczce, a my ze statywami w rękach biegiem udaliśmy się w pobliskie pole. Na niebie trwał spektakl. Wyładowania doziemne biły coraz bliżej. Z nad linii drzew ukazywała się piękna struktura chmurowa. Burza ta była na prawdę piękna i spektakularna. z każdą chwilą „rosła” w siłę. Fotografowaliśmy najbardziej aktywną część formacji. Jeśli ktoś w tym czasie przejeżdżał obwodnicą Lubartowa w stronę Kocka i Firleja widząc „wariatów” stojących z aparatami na poboczu, to pozdrawiamy. To my. Lubelscy Fani Burz 🙂

Efektem wypadu za Lubartów są poniższe zdjęcia. Tutaj chyba nie trzeba nic komentować. Emocje były olbrzymie.

Tak jak nie widzieliśmy zagrożenia porażeniem przez fotografowane pioruny, tak „martwiła” nas inna część tej pięknej burzy. Tam wyładowania stawały się coraz bliższe i potężniejsze.  Ta część burzy zmierzała bezpośrednio na nas. Zjawisk tych nie łowimy  od wczoraj. Nauczyliśmy się je szanować i respektować potęgę natury.  Zawsze należy pamiętać, że kolejne zdjęcie może być „tym ostatnim w życiu”. Przy tak aktywnych elektrycznie burzach nie ma potrzeby podejmowania aż tak wielkiego ryzyka. Poniższe zdjęcie ukazuje, że zbliżające się wyładowania są już niecały kilometr od naszego miejsca obserwacji. Ewakuowaliśmy się do auta.

Burzowe widowisko nad nami i w okół nas trwało w najlepsze. Postanowiliśmy „uciec” kilka kilometrów na południe. Opuścić bezpośrednie oddziaływanie wyładowań. Po kilkuset metrach złapał nas nawalny opad deszczu. Po raz kolejny odrobina wiedzy i rozsądku pozwoliła nam ujść na sucho, bez kontaktu sprzętu z deszczem 🙂

Kilka kilometrów w stronę Lublina zjechaliśmy na parking przy zamkniętym o tej porze sklepie spożywczym. Mieliśmy piękny widok na burzę, która szalała w tej chwili w północnej części Lubartowa. Opad w tej burzy był jednak tak potężny, że skutecznie „maskował” wyładowania doziemne. Burza ta wyglądała na niebie jak jeden wielki stroboskop rozświetlający niebo. Wspaniałe zjawisko. Jak to dobrze, że nie pojechaliśmy w stronę MCS. Oczywiście mogłoby się okazać, że tam przeżylibyśmy równie fascynujące chwile, lecz burza z okolic Lubartowa przyniosła nam emocje na  najwyższym poziomie. Coś pięknego. Dla takich chwil żyją łowcy burz.

Podziwiając spektakl nad Lubartowem rozpoczęliśmy analizę kolejnych burz zmierzających w stronę naszego województwa. Dla nas noc jeszcze się nie skończyła. Po raz kolejny tej doby nad nasze województwo zmierzały burze, które powstały w świętokrzyskim. Początkowo myśleliśmy, że burza ta wejdzie do Lublina od strony południowo-zachodniej. Udaliśmy się na znany nam punkt obserwacyjny. Mając do burzy około godziny czasu postanowiliśmy „pobawić się” zdjęciami. Poniżej fotografie chmury burzowej z nad Lubartowa podświetlanej przez odległe wyładowania.

Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się klarować. Układ burzowy znad świętokrzyskiego i Małopolski zaczął delikatnie zmieniać swój kierunek na wschodni. Oznaczało to, że będzie on mijał Lublin od południa. Mogliśmy oczywiście pojechać kilkadziesiąt km na południe od Lublina, by znaleźć się bardzo blisko burzy. Jednak pamiętajmy. Łowy, to obcowanie z naturą, a nie ciągła jazda samochodem. Postanowiliśmy pojechać nad Zalew Zemborzycki. Podziwiać   strukturę  nad wodą. To zawsze ma swój niepowtarzalny klimat. Układ ten był potężny. W licznym rozbłyskach widoczne były bardzo gęste smugi opadowe świadczące o nawalnych opadach deszczu, a może i gradu. Widok licznych (odległych) wyładowań na tle wody to coś pięknego. Polecamy wszystkim miłośnikom burz i natury. Poniższe zdjęcie zamieszczamy w celach bardziej dokumentalnych. Wyładowania były dość odległe. Za to sunące nisko chmury potęgowały wrażenie grozy.

Podziwialiśmy odchodzącą na wschód układ MCS  jeszcze kilkadziesiąt minut. Dyskutowaliśmy o burzach. Robiliśmy plany na kolejne dni. Wspaniałe łowy. Świetny wypad.

Jak się okazało popołudnie 19.07 oraz noc z 19 a 20 lipca 2015 zostaną w pamięci łowców burz z całej Polski. Niestety pozostanie również w pamięci tysięcy rodzin, których gospodarstwa domowe ucierpiały w skutek niszczycielskiej siły burz występującej w tym okresie.19

-Reklama-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.