Wyprawa na łowy 12.06

  • 1 grudnia 2016

Dzisiejsza wyprawa pokazuje, że ryzyko popłaca. Jak wszyscy wiemy, w piątek nad Polską wykształcił się dość pokaźnych rozmiarów układ MCS. Poniżej dane z detekcji i radar.

 

-Reklama-

-

 

Nie przepadamy za fotografowaniem piorunów z układów MCS, gdyż:

  • bardzo często kowadło burzowe „wylewa się” sporo przed burzę, co powoduje opad deszczu sporo przed dojściem w pobliże naszego miejsca pobytu wyładowań
  • z powodu nawalnych opadów deszczu w samej burzy, pioruny są słabo widoczne, przez co nie najlepiej prezentują się na zdjęciach

 

Wieczór rozpoczął się od obejrzenia w TV „dyskoteki w Opolu”. Niesamowita burza przechodziła tuż przed rozpoczęciem festiwalu. Podczas pierwszych wejść na wizję, na niebie odbywał się istny spektakl wyładowań. Było to w okolicach 20 i mogliśmy tylko wzdychać, że tak piękne burze przechodzą w innych częściach kraju. Sytuacja zaczęła się zmieniać po godzinie 22, kiedy to okazało się, że południowa część układu  przejdzie w okolicach pierwszej w nocy przez południowe Mazowsze i północny –  zachód Lubelszczyzny.

Chęć kontaktu z potężną burzą okazała się silniejsza od racjonalnego myślenia i postanowiliśmy wyruszyć na łowy. Obrany kierunek to Dęblin oraz Ryki, gdyż w tamtych rewirach spodziewaliśmy się podjechać do burzy na tyle blisko, by nie zmoknąć, lecz jednocześnie dać sobie szanse na fotografie kilku piorunów.

Jadąc ekspresówką S17 do Kurowa widzieliśmy pierwsze rozbłyski z układu, który w tamtej chwili znajdował się na linii Warszawa-Radom-Częstochowa. Ułożony on był w taki sposób, że jego północna część zdecydowanie „wyprzedzała” resztę układu. Około północy dotarliśmy do Ryk. Na zachodnim niebie widać było już pierwsze wyładowania doziemne. Niektóre, ku naszej wielkiej radości całkiem niedalekie. Niestety jadąc na łowy w tak odległe okolice, nie byliśmy w stanie wypatrzyć sobie wcześniej na mapach idealnego miejsca z widokiem na zachód i północny –  zachód. W miejscowości „Nowa Dąbia” kilka kilometrów za Rykami, postanowiliśmy „uciec” z S17 w polną drogę i poszukać miejsca z idealnym widokiem na burzę, która to wg. naszych obserwacji miała przechodzić kilkanaście kilometrów na północny –  zachód, w okolicach Garwolina.

W momencie eksperymentowania z teleobiektywami w kierunku północno – zachodnim, usłyszeliśmy pierwsze, delikatne grzmoty dochodzące z zachodu. Niebo z każdej strony rozświetlało się od potężnych wyładowań z układu burzowego. To zmyliło trochę naszą czujność. Okazało się, że podczas gdy próbowaliśmy „sięgnąć” teleobiektywami burzy znad Garwolina, na zachód od nas bardzo szybko piętrzyła się nowa, izolowana komórka burzowa. Zdarza się tak dość często, że  potężny układ MCS niejako „wymusza” powstawanie w swoim zasięgu kolejnych komórek burzowych. Tak było i w tym wypadku.

Bardzo szybko zmieniliśmy obiektywy w aparatach na krótsze i skierowaliśmy nasze aparaty na południowy –  zachód.

Burza zbliżała się do nas z każdą minutą, a na efekty w postaci zdjęć nie trzeba było długo czekać. Sfotografowane wyładowania burza wygenerowała kilka kilometrów od nas. Następnie na kilkadziesiąt sekund burza „ucichła”…

_DSC0662

_DSC0650

Zdjęcie tym razem Arka.

IMG_7053

Miejscem obserwacji było oddalona o kilkaset metrów od drogi S17 polna droga z bardzo dobrym widokiem na południowy –  zachód, zachód i północny zachód. W okolicy przebiegała linia  niskiego napięcia, więc miejsce nie należało do najbezpieczniejszych. Po kilkudziesięciu sekundach, komórka wygenerowała wyładowanie chmurowe (na szczęście) tuż nad naszymi głowami. Najedliśmy się dużego strachu.  Następnie kilkadziesiąt sekund później uderzył w bliskiej odległości piorun doziemny. Mieliśmy niestety pecha, ale aparaty były skierowane w inną stronę i jedyne co zostało uchwycone to biała klatka.

Nie czekając na kolejne możliwe „niespodzianki” postanowiliśmy opuścić miejsce obserwacji i schować się do samochodu. Była to dobra decyzja, gdyż burza nabrała mocy i znów zaczęła generować sporo wyładowań doziemnych. Zobaczyliśmy jeszcze dwa bardzo bliskie wyładowania doziemne i wiedząc, że za moment rozpocznie się nawalny opad deszczu wróciliśmy na główną drogę trasy Lublin – Warszawa.

blitzortung1234

 

Na powyższym skanie radarowym widać, że ta izolowana komórka burzowa niosła ze sobą bardzo intensywny opad. Aby nie rzucać słów na wiatr nagraliśmy film z przejazdu przez rdzeń tej komórki.

Opisywane tutaj łowy pokazały, że czasem warto wybrać się na łowy, choćby po to, by w dobrym towarzystwie spędzić czas obserwując piękny spektakl wyładowań. Dodatkowo okazuje się, że burze potrafią „wynagrodzić” starania i dziesiątki przejechanych w środku nocy kilometrów. Efektem łowów jest kilka pięknych fotografii, film, a także mnóstwo emocji.

Trasa naszego wypadu widoczna jest poniżej.

 

-Reklama-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.  Polityka bezpieczeństwa i cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close