Łowcy burz z Lublina znów w akcji

Napisane przez:

29 kwietnia był dniem, na który czekało wielu fascynatów pogody i zjawisk burzowych z całej Polski. Tego dnia nad naszym krajem dojść miało do rozwoju burz. Niektóre z nich miały być silne. I tak właśnie się stało. Po kolei jednak.

Już poranek pokazał, że rozgrzana, zasobna w wilgoć masa powietrza z południa Europy może przynieść burzową aurę. Już o 7 rano mieszkańcy Ziemi Świętokrzyskiej, a także południowego Mazowsza mogli podziwiać piękne, izolowane burze. 

-Reklama-

-

Burze te nie doszły do Lubelszczyzny, a w pogodzie nad krajem nastało kilka godzin spokoju. Mimo prognoz, które wskazywały na występowanie warstw hamujących rozwój konwekcji do godzin popołudniowych, burze zaczęły rozwijać się dość szybko. Już koło południa w Małopolsce, na Ziemi Świętokrzyskiej, Śląsku i Ziemi Łódzkiej doszło do masowego powstawania nowych komórek burzowych.

Jednak najciekawsze z punktu widzenia łowców burz z Lubelszczyzny rozpoczęło się po 17. Wtedy to z południowego zachodu na nasz region zaczęły nacierać kolejne, coraz lepiej zorganizowane burze. Nie czekając na nic ruszyliśmy na pierwsze w tym roku, poważne łowy burzowe. Już pakując sprzęt obserwowaliśmy linię piętrzących się Cumulusów. Świadczyło to o zbieżności wiatru, która zaczęła oddziaływać na region Lubelszczyzny. Wynikiem tej konwekcji była majestatyczna linia komórek burzowych, które z każdą chwilą przybierały na aktywności. 

Wyładowań w regionie było coraz więcej. Zwarci i gotowi rozstawiliśmy sprzęt w okolicach obwodnicy Lublina. Cieszy fakt, że obok nas zauważyliśmy innego pasjonata burz. Super, że coraz więcej ludzi pasjonuje się burzowymi łowami. Tymczasem pod jedną z komórek burzowych majestatycznie zaczęło zachodzić słońce. Zabraliśmy się za robienie zdjęć.

 

Wynikiem naszych fotograficznych ćwiczeń poniżej.

Jednak powyższe to był tylko trening przed daniem głównym. A był nim coraz lepiej zorganizowany układ burzowy wkraczający nad województwo lubelskie z Ziemi Świętokrzyskiej. Jak widać poniżej układ składał się z głównej części wkraczającej nad nasz region, jak i komórek tworzących się przed głównym układem. Jest to zawsze dość trudna sytuacja, gdyż Cumulonimbusy rosnące przed układem skutecznie utrudniają fotografowanie głównego układu. Izolowane burze rosnące przed głównym układem to zagrożenie wyładowaniami atmosferycznymi, lecz przede wszystkim non stop kropiący deszcz, utrudniający fotografowanie.

Minuty uciekały, a my miotaliśmy się z jednej miejscówki na kolejną, chcąc z jednej strony uciec przed deszczem, z drugiej mieć jak najlepszy widok na nadchodzącą burzę. Poniżej wrzucamy fotografie wyładowania, które padło z jednej z szybko rosnących przed nami komórek burzowych, przed głównym układem. Sami widzicie, że z burz tych strzelało naprawdę blisko 🙂 Dodać tutaj musimy, że burza będąca w tej chwili w okolicach Lubartowa dawała nam prawdziwy pokaz wyładowań. Jednak w punkcie, w którym staliśmy widok na północ nie był na tyle satysfakcjonujący by próbować ustawiać w tym kierunku aparaty. Postanowiliśmy odpuścić północ i skupić się na szybko rosnących przed układem nowych burzach nacierających na nas z południowego zachodu.

Mamy nadzieję, że właściciel pola, które troszeczkę podeptaliśmy wybaczy nam ten występek widząc powyższe zdjęcie. Wracając do łowów burzowych. Deszcz padał coraz mocniej. Postanowiliśmy wycofać się bardziej na południe, w stronę miasta. Oczywiście po drodze zaczęło lać jak z cebra. Nauczeni doświadczeniami poprzednich sezonów burzowych wiemy jedno. W takich sytuacjach NIGDY nie należy zjeżdżać do domów. Burze są nieprzewidywalne i często okazuje się, że tuż przed głównym rdzeniem następuje kilka chwil deszcz ustaje. To są właśnie te chwile, które my, jako łowcy musimy wykorzystać. I tak zrobiliśmy i tym razem.

Nad samym miastem doszło do rozwoju aktywnej komórki burzowej. Jednak my byliśmy odwróceni do niej plecami. Uznaliśmy, że wyładowania nad Lublinem są na tyle daleko, że nam nie zagrażają. Skupiliśmy się całkowicie na układzie nacierającym na Lublin od południowego zachodu. Za plecami mieliśmy prawdziwą dyskotekę, jednak my ciągle fotografowaliśmy wyładowania od zachodu. W pewnym momencie zdjęcia robiliśmy spod otwartej klapy samochodu, bo deszcz nie odpuszczał. Jednak warto było. 

Pioruny uderzały coraz bliżej. Mówimy tutaj o odległościach rzędu kilometra. Mimo, że serce kazało zostać na miejscu jeszcze kilka minut, rozum kazał uciekać. I dobrze, bo w przeciągu kilkunastu sekund w karoserię samochodu zaczął uderzać grad dając nam sygnał, że czas pakować sprzęt i uciekać w bezpieczniejsze miejsce. Tak zrobiliśmy. Nasyceni dotychczasowymi zdjęciami schroniliśmy się pod dachem automatycznej myjni samochodowej nadając dla Was relację live na Facebook. W relacji obejrzeć można mnóstwo, bardzo bliskich wyładowań doziemnych. Serdecznie zapraszamy na nagranie. Dostępne jest ono poniżej.

Po zakończeniu relacji próbowaliśmy znaleźć miejsce z którego udałoby nam się fotografować pioruny z odchodzącej burzy, jednak wciąż intensywnie (momentami nawalnie) padający deszcz uniemożliwiał nam rozłożenie sprzętu. Wieczór jednak uznajemy za bardzo, baaardzo udany. Mnóstwo emocji. Kilka fajnych ujęć wyładowań. Pamiętajmy, że mamy dopiero kwiecień. Przed nami cały sezon burzowy. Oby był tak udany, jak jego początek. 

Kategorie wpisu:
Burze · Łowy burzowe

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.