W pogoni za burzami. 22 maja 2018

  • 23 maja 2018

To był piękny dzień dla miłośników burz z Lubelszczyzny. 22 maja nad Polską wschodnią miało dojść do rozwoju silniejszych burz. Większość popołudnia nie wskazywało, że będzie tak efektownie. Jednak po godzinie 16 na południe od Lublina szybko wykształcać zaczęła się pierwsza poważniejsza komórka burzowa tego popołudnia. I się zaczęło.

Pierwszy na łowy ruszył Arek. Michała zatrzymały obowiązki domowe i ugrzązł z dzieckiem. Arek ruszył na zachód, w okolice Kurowa, by przechwycić burzę, która w okolicach Radomia zaczynała przybierać postać superkomórki.  Burza z każdą minutą wyglądała efektowniej. W galerii poniżej jej wygląd w momencie, gdy rdzeń wkraczał do województwa lubelskiego. Z lewej strony u podstawy chmury miała pojawić się chmura stropowa. Widok typowy dla burz superkomórkowych. Do tego czasu pozostało jeszcze kilkadziesiąt minut, więc Arek postanowił pstryknąć zdjęcie pięknie rozbudowanej chmurze Cumulonimbus, która przetaczała się przez okolice Krasnegostawu, następnie Chełma (ostatnie foto w poniższej galerii). Poniżej kilka zdjęć z tej części łowów burzowych. Na zdjęciach superkomórki nacierającej z zachodu pięknie zarysowały się chmury mammatus.

Oto podgląd na detektor wyładowań atmosferycznych na godzinę 17:30. Obrazuje on dokładne położenie burz na granicy Mazowsza i Lubelszczyzny oraz burzy z okolic Krasnegostawu. 

-Reklama-

-

W tym czasie Michał ogarnął się z obowiązkami i wyruszył ku przygodzie. Cel? Obwodnica Lublina z widokiem na zachód. To był moment, gdy burza zmierzająca na Lublin zaczęła tracić na impecie. Z każdą minutą jej aktywność spadała. Kowadło burzowe stawało się coraz smuklejsze.

 

Jednak my w pogoni za burzami swoje już przeżyliśmy. Widząc piętrzące się wszędzie wokoło chmury Cumulus wiedzieliśmy, że możemy jeszcze przeżyć fajne chwile. Działo się na południe od wygasającej burzy, działo się na północ od Lublina. Na północy ewidentnie zarysowała się linia zbieżności. Świadczyły o tym piętrzące się jedna po drugiej chmury, które dały nam pokaz pięknych smug opadowych w zachodzącym słońcu. Niektóre z nich generowały pierwsze wyładowania. Uznaliśmy, że zdjęć mamy na tę chwilę dostatek, więc Michał postanowił zmierzyć się z techniką filmu poklatkowego. To nasze początki z tą techniką i już wiemy, że jest w niej olbrzymi potencjach. Coś pięknego (choć czeka nas dużo nauki i ćwiczeń).

Z lewej strony kadru powyższego filmu widać jak podstawa chmury obniża się. Z każdą minutą chmura obniżała się coraz bardziej. Kilka konsultacji z zaprzyjaźnionymi łowcami i mamy werdykt, to wall cloud, chmura stropowa. Piękna sprawa. Oceńcie sami. Chmura stropowa, czy też nie?

Tymczasem na północny zachód od Lublina coraz bardziej znać o sobie dawała linia zbieżności. Komórki, które wybuchały jedna za drugą zaczęły generować coraz większą ilość wyładowań atmosferycznych. Robiło się coraz ciemniej, pora dnia pozwalała powoli fotografować wyładowania. Jednak widok na północ zasłaniały nam latarnie przy obwodnicy. Szkoda kadrów. Szybka zmiana miejscówki. Wylądowaliśmy na łące z pięknym widokiem na Elizówkę. Komary nie dawały spokoju, a burza przed nami z każdą minutą wyglądała coraz piękniej.

Na północ od Lublina powstał aktywny klaster multikomórkowy dający prawdziwy spektakl wyładowań atmosferycznych. Większość piorunów chowała się za nawalnym deszczem (i z pewnością gradem), jednak udało nam się ustrzelić kilka perełek. I tutaj przyszedł czas na podsumowanie naszego wczorajszego wypadu. Tym podsumowaniem niech będą dwa zdjęcia obrazujące to samo wyładowanie. Robione dwoma aparatami. Trochę inny kadr, trochę inne ustawienia aparatu. Efekt? Dwa różne zdjęcia, choć wnikliwy obserwator zauważy, że to jest ten sam piorun 🙂 I w tym miejscu mamy do Was prośbę. Nie widzimy problemu w tym, by pobrać i udostępnić poniższe zdjęcia. Jednak udostępniając je doceńcie naszą pracę, podpiszcie zdjęcie linkiem do naszej strony lub Fanpage na Facebook’u. Wtedy będzie wszytko ok 🙂

Prócz powyższych perełek, w kadr wpadło nam jeszcze kilka niebrzydkich piorunów. I tutaj mam prośbę do właścicieli domków widocznych na zdjęciach. Musicie je przestawić, bo wchodzą nam w kadr 😛

Podekscytowani, szczęśliwi (i trochę dumni) daliśmy odpocząć aparatom i podziwialiśmy coraz dalsze wyładowania atmosferyczne. Jednak instynkt mówił nam, że to nie koniec wieczoru i burzowych emocji. Nasze oczy coraz częściej kierowały się ku zachodniemu horyzontowi. Tam jak grzyby po deszczu wyrastały kolejne chmury kłębiaste. My już wiedzieliśmy, że niedługo na zachodzie województwa pojawią się kolejne wyładowania. Tak też się stało. W kolejnych minutach wyładowania padły w okolicy Puław i Kazimierza Dolnego. Burza na kilkanaście minut straciła swą aktywność, by po chwili odbudować się dając spektakl wyładowań na północny zachód od Lublina. Jednak te wyładowania obserwowaliśmy już z drogi powrotnej do domów. łowy burzowe to jedno, jednak po każdych udanych łowach przychodzi czas na obróbkę zdjęć. Kolejne godziny przed komputerem. Środek nocy. Wszystko po to, by opublikować Wam relację. Na świeżo, póki fotki ciepłe. Na koniec pokazujemy zrzut ekranu obrazujący podsumowanie wszystkich wyładowań, które padły wczorajszej doby nad Lubelszczyzną. Pokazujemy również animację z radarów, które obrazują jak rozwijały się i którędy wędrowały wczorajsze burze. Przyznacie, że było burzowo?

Zachęcamy do fascynacji burzami i pogodą. Obserwujcie chmury, ćwiczcie fotografowanie wyładowań. To piękna, fascynująca, dająca mnóstwo adrenaliny pasja. Pamiętajcie jednak o bezpieczeństwie. Żadne zdjęcie nie jest warte życia lub zdrowia. Do zobaczenia, gdzieś na burzowym polowaniu !

-Reklama-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.  Polityka bezpieczeństwa i cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close