Pożary trawią Australię od października. Siła żywiołu wzrosła pod koniec roku, gdy to po fali upałów nadeszła susza, która w połączeniu z silny wiatrem wzmogła zjawisko pożarów.

Skalę zjawiska pokazuje poniższy film, na którym pokazano Australię z satelity. Widać na filmie potężne skupiska ognia. Najgorsza sytuacja panuje na południowym wschodzie i wschodzie Australii.

Szacuje się, że od października, kiedy to pojawiły się pierwsze pożary ogień strawił 10 milionów hektarów. Większość z obszarów, które spłonęły w pożarach to busz pełen dzikich zwierząt. Szacuje się, że śmierć od ognia poniosło w Australii ponad milion dzikich zwierząt.

Najgorsza sytuacja nadal panuje w Nowej Południowej Walii. Tu strażacy walczą ze 130 potężnymi ogniskami ognia. Człowiek przy takiej potędze żywiołu ogranicza się wyłącznie do prób kontrolowania ognia. O ugaszeniu ognisk pożarów nie ma w tej chwili mowy.

Dym pożarów w Australii dotarł w ostatnich dniach do Melbourne, a nawet do Ameryki Południowej. To pokazuje, że mamy do czynienia z katastrofą nie tylko lokalną, ale i globalną.

W skutek pożarów zniszczonych zostało już ponad 2000 domów mieszkalnych. Najwięcej, 1600 domów spłonęło w Nowej Południowej Walii. 300 budynków mieszkalnych ogień strawił w Wiktorii.

Nadzieje w serca Australijczyków wlewa cyklon, który wkroczył nad kontynent od zachodu. Cyklon przynosi ulewne opady deszczu, a także burze. Niestety wiele wskazuje na to, że straci on na sile docierając do centralnych regionów Australii. Nie wpłynie on znacząco na poprawę na wschodzie kontynentu. Dodatkowo synoptycy ostrzegają, że do Australii wrócą bardzo wysokie temperatury powietrza. To da kolejną przewagę żywiołu nad człowiekiem.

Michał Kołodziejczyk

Skomentuj

Kochamy pogodę i wszystko co z pogodą jest związane. Burze, upały, czy prognozy pogody.