Pogoda. Linia szkwału nad Wielkopolską. Burze, grad i silny wiatr nawet 80 km/h. Dynamiczna pogoda w niedzielę nad Polską.
Od godzin porannych informujemy na łamach naszego portalu o możliwości wystąpienia burz. Zjawiska burzowe wystąpiły dziś w woj. lubuskim i wielkopolskim. Na trasie burz prawdopodobne opady drobnego gradu, silny wiatr do 80 km/h i opady deszczu o umiarkowanym, miejscami i okresami silnym natężeniu. Niewykluczone, że w południowej części formacji burzowej rozwinęła się superkomórka burzowa. Wskazuje na to charakterystyczne echo na radarach i wysoka aktywność elektryczna jak na początek marca.
Wyładowania atmosferyczne zanotowane w ciągu ostatnich 120 minut na obszarze zachodniej Polski.
Formacji liniowej towarzyszy chmura szelfowa.
Dane radarowe wraz z nałożonymi wyładowaniami atmosferycznymi.
Animacja satelitarna za ostatnie 2 godziny dla Polski
Przed godziną 18 wyładowania atmosferyczne rejestrowane są w rejonie Leszna, Kościana (woj. wielkopolskie). Grzmi również w okolicach Grodziska Wielkopolskiego. Pioruny wystąpiły także koło Wronek.
W kolejnych godzinach burze zaczną słabnąć. Zbliżona aktywność burzowa powinna utrzymać się jeszcze przez godzinę. Potem atmosfera zacznie się stabilizować i chmury Cumulonimbus powinny przestać generować wyładowania atmosferyczne.
Bieżące położenie burz tutaj

Nie wiem co napisać. Nie wiem jaki dać tegoż napisania nagłówek.
Jeszcze 3 miesiące temu świat był inny i my wszyscy byliśmy inni. Nie było wirusa z Chin. Owszem, były inne. Jednak gdzieś daleko, gdzieś nas nie dotyczące. Myć ręce po powrocie do domu. Sezon grypowy. O tym mówiło się jeszcze PRZED czasami obecnymi. Teraz uczeni jesteśmy JAK owe ręce myć.
Nagle temat globalnego ocieplenia odsunięty został na dalszy plan. A jeszcze „wczoraj” człowiek kupował książki z nim związane, czytał w sieci artykuły, rozmyślał jak będzie wyglądał świat za 10 czy za 30 lat. Jakie to teraz ma znaczenie? Nie mówię o znaczeniu ogólnie, ale o znaczeniu teraz.
Zrobić zapas makaronu, kaszy, ryżu, woodlandowych puszek z jedzeniem i batonów energetycznych. Zapas picia z długim terminem ważności. Zapas mydeł i płynów dezynfekujących. Przesada? A jeśli takiej przesadzie ulegną wszyscy wokół i gdy naprawdę (odstukać) będzie trzeba kupić, to nie będzie?
Zapas baterii, latarki, świeczki i zapałki człowiek uzbierał, gdy świat był jeszcze normalny. Gdy mówiło się „survival” i czytało o tym, ale traktując jako abstrakcję bardziej, niż konieczność.
Burze co jakiś czas, jakby środek lata był. Plusy w nocy za oknem, choć jest zima. Która dała na pocieszenie epizod z lekkim prószeniem śniegu, żeby nie można było napisać, że zima bez śniegu. Ale i tak nie mamy tutaj do czynienia z długotrwałą pokrywą śnieżną utrzymującą się na nizinach, jak to jeszcze (wyolbrzymiając?) rok temu było.
Pogoda oszalała tej zimy. Zagrożenie wirusowe oszalało tej zimy. A jeszcze „wczoraj” było tak normalnie. O ile normalnością można było te czasy nazwać. Ale w porównaniu z obecnymi – zdecydowanie tak.
Ludzie stali się bardziej nerwowi, bardziej zaciekli. W porządku, nie wszyscy. Ale uogólniając i wyolbrzymiając (choć chyba nie za bardzo) nastąpiła zmiana w stosunku do tego jak było kiedyś.
Nicość. Nicość wszystkiego. Tak powinien brzmieć nagłówek tego mojego nocnego wywodu napisanego w sumie nie wiem po co. Odczytają sternicy tego serwisu i chyba nikt więcej. Rano będzie kilka nowych wpisów o pogodzie, które zepchną ten gdzieś w otchłań… nicości. Żeby sobie był pod tym artykułem, wśród tysięcy pozostałych wszystkich. Usuwają sternicy ofensywne wpisy, a kiedyś nie usuwali. Kolejna różnica w stosunku do kiedyś. Ten mój chyba zostawią. Jest coś tam o aktualnej pogodzie, więc o pisaniu nie na temat mowy nie ma.
Co? Nie. Trzeźwy jestem. Potrzebowałem tylko wyżalić się tak po prostu. A gdzie jak nie w miejscu, w którym często się bywa? Obcym w sumie ludziom, ale to nic. Zrozumieją tak samo jak najbliżsi. Może nawet przyznają rację.