Piszemy o anomaliach pogodowych w Europie. Tymczasem są na świecie miejsca, gdzie pogoda płata jeszcze większego figla. Mowa o Australii, której mieszkańcy zmagają się z rekordową falą upałów. Termometry na południowym wschodzie Australi wskażą nawet 50 stopni Celsjusza.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ośrodek wysokiego ciśnienia, który powoduje napływ gorących mas powietrza w głąb Australii.  Napływ gorących mas powietrza widać również na mapie temperatury na wysokości 850 hPa. Widać tutaj, że powietrze na wysokości 1500 metrów jest również niesamowicie rozgrzane.

Przy tak potężnym cieple w wyższych partiach troposfery cudem jest, że powietrze napływające nad Australię nie jest chwiejne i zasobne w wilgoć. Gdyby tak było, lub nad regionem znajdowałby się niż wspomagający procesy konwekcyjne, w Australii doszłoby do rozwoju niszczących burz i nawałnic.

Na ten moment, burze w Australii występują, lecz są to burze stacjonarne, wewnątrz masowe, nie przynoszące groźniejszych zjawisk pogodowych.

Oficjalna służba meteorologiczna w Australii (Bureau Of Meteorology) podała, że w wielu regionach już teraz padły rekordy temperatury. Oficjalne pomiary temperatury przyniosły nawet 44 stopnie. A to nie koniec upałów, bo te trwały będą jeszcze przez kilka dni. Dodatkowo, grunt z każdym dniem rozgrzany jest coraz bardziej, przez co kolejne dni przynosiły będą wyższe temperatury. Kolejne rekordy to kwestia czasu.

Nie idzie to wszystko w dobrym kierunku. Duże ocieplenie w Europie, rekordowe upały w Australii. Prognozy do końca roku 2019 również nie napawają optymizmem miłośników zimy.

.

Skomentuj

Kochamy pogodę i wszystko co z pogodą jest związane. Burze, upały, czy prognozy pogody.