Potężny front burzowy nad Europą i Polską. Spektakularna linia burz długości 2000 kilometrów

Wtorek przyniósł bardzo dynamiczną pogodę w Europie Centralnej. Przez region przetaczał się system frontów atmosferycznych dając bardzo silne zjawiska burzowe. Burze stworzyły spektakularną linię, której długość to dwa tysiące kilometrów. Grzmiało od Szwecji, przez Bałtyk, Polską, Słowację i Czechy po Austrię i północ Włoch.

Powyższa grafika to skan radarowy ze strony Blitzortung.org. Pokazuje on wyładowania atmosferyczne na godzinę 19:30 we wtorek 29 lipca. Należy przyznać, że linia burz, która wybuchła przed frontem wygląda spektakularnie. Łuk, który stworzyły burze miał długość 2000 kilometrów.

Warto dodać, że linia burz lokalnie niosła ze sobą naprawdę bardzo groźne zjawiska burzowe. W Polsce najgroźniejszymi burzami były dwie superkomórki burzowe o których pisaliśmy tutaj. Burze te niosły ze sobą opady dużego gradu.

We wtorek wieczorem zdecydowaliśmy się wydać alert pogodowy dla wschodu Polski. Jak się w kolejnych godzinach okazało, nie był on do końca trafiony. Wbrew wyliczeniom modeli i wszelkim dostępnym prognozom, silne burze, które jeszcze o 21 mknęły z centrum na wschód Polski wytraciły na intensywności. Oczywiście, w nocy burze na wschodzie pojawiły się, lokalnie były dość intensywne, lecz bijemy się w pierś, że alert okazał się “przestrzelony”. Na swoje usprawiedliwienie dodać musimy, że na prawdę nic nic wskazywało na taki przebieg zdarzeń. W momencie pisania ostrzeżeń na Ziemię Świętokrzystkiej “szalała” wielokomórkowa burza. Na Mazowszu powstawały wciąż nowe komórki burzowe. W Małopolsce również grzmiało konkretnie, a front i przedfrontowa zbieżność wiatru sunęła na wschód.

W okolicach godziny 23 burzom na południe od Warszawy, a na północ od Krakowa natura postanowiła “odłączyć prąd”. Komórki burzowe całkowicie wytraciły swą intensywność. Dopiero w drugiej części nocy nowe burze pojawiły się między innymi na północy Lubelszczyzny.